
W piątek 5 grudnia spotkaliśmy się na naszym dorocznym wydarzeniu- Nocnym Maratonie Tenisa Stołowego. Była to już dziewiąta edycja Ping Pong Night. Tym razem w rozgrywkach wzięło udział dziesięciu zawodników. Niestety z przyczyn zdrowotnych nie mogli bawić się razem z nami kol. Tomasz i Benek.
Pana Tomasza, który przebywa w szpitalu odwiedziliśmy w przeddzień Maratonu i wręczyliśmy pamiątkową koszulkę. Powinna się przydać na ćwiczeniach rehabilitacyjnych, a Tomasz obiecał, że w piątek o godz. 18.00 w momencie rozpoczęcia Maratonu ubierze okolicznościowy t-shirt i będzie z nami myślami. My także pomyśleliśmy ciepło o p. Tomaszu podczas oficjalnego otwarcia rozgrywek.
Trzeba przyznać, że koszulki z naszym nowym logotypem Lwa z tarczą robią wrażenie. Jak zawsze przed zawodami wszyscy stanęli do pamiątkowej fotografii.

Na początek rozegraliśmy 14 kolejkę Grand Prix. Wygrał kol. Maciek, który nie stracił żadnego seta. Walka o drugie miejsce toczyła się pomiędzy Wiesławem i Michałem. Trzeba przyznać, że bezpośredni pojedynek był bardzo emocjonujący. Wiesław prowadził już w pierwszym secie 7-1, następnie 10-6, ale ostatecznie to Michał zwyciężył 15-17. Drugi set był nie mniej emocjonujący. Wiesław jeszcze długo rozprawiał na temat tego pojedynku podczas przerw bufetowych. 🙂
Wysokie siódme miejsce zajął kol. Kamil, wyprzedzając trzech konkurentów.
Drużynowo zdecydowanie wygrała para Dudalski/ Popielarski, która jeszcze bardziej umocniła się na szczycie tabeli.
Tradycją Maratonu jest, że staramy się wymyśleć jakąś pingpongową atrakcję lub ciekawostkę. Tym razem była to gra w „prawdziwego” ping ponga, który jest samodzielną dyscypliną sportową różniącą się znacznie od tenisa stołowego.
Mistrzostwa Świata w Ping Pongu rozgrywane są w trzech kategoriach: Hardbat- deska z twardymi krótkimi czopami na zewnątrz, bez gąbki na podkładzie, Wood- rakietka w całości surowego drewna, bez jakiejkolwiek okładziny, Sandpaper- rakietka pokryta drobnoziarnistym papierem ściernym. Kategorie różną się szczegółowymi przepisami przebiegu gry i punktacji, ale mają jedną wspólną cechę- mają uczynić grę wolniejszą i bardziej taktyczną.
My zagraliśmy rakietkami typu Sandpaper pokrytymi papierem ściernym. Sprzęt przyleciał do nas z USA, ponieważ dyscyplina ta jest tam dużo bardziej popularna niż u nas. W grze musieliśmy polegać dużo bardziej na technice i regularności niż na rotacji i szybkości. Zmodyfikowaliśmy nieco reguły. Zagraliśmy systemem rosyjskim- lewa/prawa, każdy mecz do jednego wygranego seta, do 7 wygranych punktów bez przewag. Okazało się, że kol. Maciek był tej nocy nie do pokonania. Po raz kolejny dobrze zaprezentował się Kamil, który uplasował się na trzecim miejscu.
Oto tabela „papieru ściernego”:
1 m-ce: Kosin,
2 m-ce: Skowroński,
3 m-ce: Kaszubowski,
4 m-ce: Popielarski,
5 m-ce: Welsand,
6 m-ce: Bożek,
7 m-ce: Sołoducha S.,
8 m-ce: Dudalski,
9 m-ce: Sołoducha O.,
10 m-ce: Papis.
Naprawdę dobrze się bawiliśmy, ale pozostaniemy jednak przy naszych gumowych okładzinach. Ponadto po takim jednym meczu piłeczka zupełnie nie nadaje się do dalszej gry.

Kolejnym punktem programu były rozgrywki deblowe. Pary rozstawiono na podstawie wyników rywalizacji singlowej. Ostatecznie po dziesięciu emocjonujących meczach zanotowano następujące rozstrzygnięcia:
1 m-ce: Skowroński/Sołoducha S.,
2 m-ce: Kosin/Papis,
3 m-ce: Dudalski/Sołoducha O.,
4 m-ce: Popielarski/Kaszubowski,
5 m-ce: Bożek/Welsand.
Maraton zakończył się po ośmiu godzinach zabawy o 3 nad ranem.
Wyniki:



