
Za nami ostatnia kolejka podczas tegorocznych ferii zimowych. Ostatnie dwa tygodnie były naprawdę bardzo intensywne. Dopisała również frekwencja- w zawodach wzięło udział dziesięciu zawodników. Wygrał bezkonkurencyjny kol. Maciek, który zdobył komplet 27 pkt. bez straty seta. A to wszystko jak twierdzi wybitą starą okładziną. Aż strach myśleć co będzie się działo jak na desce zawita jakaś nowa guma z symbolem motylka.
Na drugim miejscu uplasował się po znakomitych występach kol. Benek, który przegrał tylko z liderem. Ciekawa sytuacja miała miejsce podczas meczu Bernarda z Mariuszem. Po pierwszym wygranym przez Mariusza secie 11-7, w drugim Benek myśląc, że jest już po meczu, podszedł do przeciwnika podziękować za rywalizację. Mariusz zachował się (jak zawsze) fair play mówiąc, że wynik brzmi 10-7. Zatem do zwycięstwa w meczu brakowało Mariuszowi jeszcze tylko jednego punktu. Jak się jednak okazało Bernard otrzymawszy od losu drugą szansę wykorzystał ją świetnie i odwrócił bieg tego seta zwyciężając 16-14. W secie trzecim natomiast pokonał Mariusza już zdecydowanie 11-4. Obaj zawodnicy zasługują na wielkie brawa- Mariusz za uczciwość, Benek za waleczność. Warto też dodać, że Bernard zapewnił sobie drugie miejsce dopiero w ostatnim arcyważnym meczu turnieju z Dominikiem, z którym wygrał 2-1.
Zatem Dominik z identycznym dorobkiem punktowym co Bernard zajął ostatecznie miejsce trzecie. I choć bilans miał słabszy 6 zw./ 3 por. to jednak miał dużą szansę wyprzedzić konkurenta. Wszystko dlatego, że jeśli już wygrywał to w stosunku 2-0, a jeśli przegrywał to 1-2. Po raz kolejny potwierdza się zasada naszego Grand Prix- „wygrywaj do zera, przegrywaj do jednego”. Słowem opłaca się walczyć o każdego seta.
Identyczny bilans jak Dominik mieli również Wiesław i Paweł. Ostatecznie Wiesław wyprzedził Pawła, choć w bezpośrednim pojedynku to Paweł wygrał ze starszym kolegą 2-1 (11-6, 6-11, 11-7). Wiesław natomiast wygrał istotny mecz z Dominikiem 2-1, w którym zaprezentował się naprawdę świetnie.
Na uwagę zasługuje również zwycięstwo kol. Olafa nad Czarkiem 2-1. Po ostatniej piłce wszyscy usłyszeliśmy radość Mecenasa co świadczy jak ważna była dla Niego ta wygrana, pewnie nie tylko na dzisiaj, ale i na przyszłość. Szlak został przetarty, przeciwnik „napoczęty”. W jak zawsze emocjonującym meczu z Ojcem tym razem znowu górą był Olaf. W pierwszym secie wygrał dość szczęśliwie na przewagi 12-10, w drugim lepszy okazał się p. Stefan 11-7, a trzeci padł łupem Olafa również 11-7.
Kol. Stefan miał również swoje szanse w meczu z Mariuszem. Drugi set zakończył się wynikiem 16-14 dla naszego czopiarza. Bezpośredni konkurent kol. Stefana- Mirosław okazał się tego wieczoru lepszy w bezpośrednim pojedynku zwyciężając 2-0 (11-4, 11-7). Zresztą w pozostałych meczach Mirek pokazał się też z dobrej strony. W przegranym co prawda meczu z Mariuszem 0-2, drugiego seta przegrał na przewagi 10-12, a w obu przegranych setach z Olafem również miał piłki setowe. Zabrakło odrobiny szczęścia.
Na siódmym miejscu minimalnie wyprzedzając Olafa zakończył zawody Czarek. Jest on jednak ostatnio tak zabiegany, że znowu przybył spóźniony, a jako pierwszy musiał opuścić zawody oddając kilka spotkań walkowerem. W innym razie pewnie byłaby szansa na dużo lepsze miejsce.
Jak widzicie moje relacje stają się ostatnio coraz dłuższe, pewnie z tego powodu, że ciągnie mnie już trochę do gry, ale przede wszystkim dlatego, że naprawdę sporo ciekawego się ostatnio dzieje- tym bardziej jak ma się okazję przyglądać wszystkim meczom z perspektywy ławki.
Wyniki:
